Kilkudniowy termin zazwyczaj wystarcza, ale to prawda, że rodzaj uzupełnianego dokumentu powinien zależeć od wyznaczonego terminu. Czasem po wyjaśnieniach wykonawca tylko jeszcze bardziej się pogrąża.
Zdarza się też, że wykonawca umyślnie nie uzupełnia dokumentów bo ich nie ma lub naiwnie myślał, że dokument „zaistnieje” jeśli minie trochę czasu. Zamawiający wyznacza mu jakiś stosowny termin, a tymczasem okazuje się, że tylko traci czas.